🌬️ Co Zjeść W Białymstoku
Oczywiście – i to w miejscu polecanym przez Slow Food. Do Przystanku Tleń trafiamy z polecenia właścicieli Osady Słomiany Zapał. Niezobowiązujące drewniane wnętrze łączy w sobie restaurację, pensjonat i browar. Przed restauracją znajdują się stoliki dla amatorów świeżego powietrza z tucholskich lasów. Na tablicy przy
Zamów jedzenie: online lub telefonicznie. Nasza restauracja zawsze starała się być otwarta dla każdego Klienta. To dlatego serwujemy pyszne i tanie jedzenie w Białymstoku nie tylko na miejscu - w naszym lokalu zlokalizowanych przy Lipowej 12, ale też z dostawą. Jeśli chcesz zamówić domowe jedzenie na dowóz, to możesz zrobić to na
Któż z nas nie lubi zjeść tanio i smacznie? Zdarza się niestety, że za lepsze jakościowo dania musimy zapłacić znacznie więcej. Udało się nam jednak znaleźć restauracje, w których serwowane jedzenie jest dobrej jakości, a zarazem tanie i pyszne! Ranking pochodzi ze strony Trip Advisor. TU ZOBACZ TEŻ:
Zobacz, co można było zjeść w Białymstoku! (ZDJĘCIA) Izolda Hukałowicz. 1 maja 2021, 17:04 6. Pierwszy dzień Food Truck Festivalu w Białymstoku (1.05.2021 r.) Izolda Hukałowicz.
Getto. Część 1. Losy białostockich Żydów od września 1939 do „akcji lutowej”. Getto utworzono w Białymstoku latem 1941 roku. Hitlerowscy oprawcy zamknęli w nim około 60 tysięcy ludzi. Ostateczna likwidacja a więc wywózka białostockich Żydów do komór gazowych Treblinki rozpoczęła się 16 sierpnia 1943 roku.
Chicago: co, gdzie i dlaczego warto zjeść w Wietrznym Mieście. W Chicago nie można chodzić głodnym. Nie, że nie można. Po prostu się nie da. Na każdym kroku jakaś restauracja, fast food czy kawiarnia. Burgery, donuty, Chicago-Style Hot Dog, Chicago-Style Deep-Dish Pizza czy Pulled Pork. W tym wpisie znajdziecie miejsca, które
Kuchnia bułgarska [24 najlepsze dania i przekąski] Kuchnia bułgarska charakteryzuje się prostotą składników i doskonałym smakiem. Dominuje w niej bułgarski ser sirene, jogurt oraz świeże warzywa. W daniach bułgarskich nie brakuje też mięsa i świeżych czarnomorskich ryb. Menu w typowej bułgarskiej tawernie jest tak bogate, że
Najlepsze restauracje z potrawami regionalnymi w Białymstoku. Jeśli zastanawiasz się, co zjeść w Białymstoku, nasz ranking pomoże Ci odkryć kulinarną esencję tego miasta. Spróbuj najlepszych potraw w wyjątkowych restauracjach w Białymstoku.
Gdzie dobrze i tanio zjeść w Białymstoku? Lista restauracji, ranking, ceny. Zestawienie oparto o dane zamieszczone na portalu TripAdvisor.
Przed wami gastroprzewodnik. Dowiecie się z niego gdzie i co zjeść na Podlasiu. Podlasie to kraina ziemniaka na 1000 sposobów, dziczyzny, sera korycińskiego i grzybków zbieranych w pobliskich lasach. Co musicie spróbować na Podlasiu? Babka ziemniaczana i kiszka ziemniaczana – prawdopodobnie największy przysmak Podlasia, zarówno w
Wietnam to mnóstwo świeżych, pysznych… i tanich owoców. Ceny transportu w Wietnamie. Autobus przyjedzie po Ciebie pod drzwi. Transport publiczny w Wietnamie jest bardzo tani. Przykładowo lotnisko w Hanoi położone jest około 30 km od centrum miasta, a bilet na autobus do centrum kosztuje 35.000 VND (około 6 zł).
Na parkingu Carrefoura przy ulicy Wysockiego jeszcze do niedzieli (23.05) odbywa się zjazd food trucków - czyli mobilnych restauracji, których właściciele je
SjlRq2O. Białystok jest pięknym polskim miastem, w którym znajdziemy niepowtarzalny klimat i niezwykłe otoczenie. Nie zapominajmy także o tym, że miasto oferuje pyszne obiady, które dostarczą nam ciekawych doznań smakowych. Gdzie znajdziemy obiad w Białymstoku? Gdzie zjeść Białystok? Jakie oferty znajdziemy w mieście? Gdzie zjeść Białystok Turyści często zadają sobie pytanie odnośnie tego, gdzie zjeść smaczny obiad w Białymstoku. Jedną z ciekawszych opcji jest Restauracja 3 Trio zapewniająca wyjątkowe doznania kulinarne każdego z gości. Obiekt odznacza się przyjazną atmosferą oraz subtelną elegancją, która wpływa na pozytywne odczucia gości. Skorzystać można z przestronnych wnętrz o oryginalnej stylistyce, a także z ogrodu letniego z roślinnością i bezpłatnego parkingu. Obiad w Białymstoku Kucharze w Restauracji 3 Trio dokładają wszelkich starań, aby zadowolić gust wszystkich gości. Znajdziemy tutaj smaczne dania kuchni polskiej w nowoczesnych wydaniach, które bazują także na tradycyjnych przepisach i produktach z tego regionu naszego kraju. O każdej porze roku możemy liczyć na sezonowe menu, które zadowoli nawet najbardziej wymagających smakoszy. Co ciekawe, w Restauracji z powodzeniem zorganizujemy także kameralne imprezy rodzinne lub firmowe. Niepowtarzalny klimat i tradycyjne menu Doskonała kuchnia i rodzinna atmosfera zachęcają do skorzystania z oferty Restauracji 3 Trio w Białymstoku. Fachowa obsługa wpłynie na komfort gości. Z pewnością na długo zapamiętamy doznania kulinarne i z chęcią będziemy wracać. Menu w restauracji obejmuje wiele pozycji – każdy z gości bez problemu znajdzie coś dla siebie. Tradycyjne przystawki, smaczne sałaty, dania główne, zupy i ryby zawierają wiele różnorodnych pozycji, wśród których wybór pozostaje w rękach osób odwiedzających restaurację. Bogate menu podyktowane jest oczekiwaniami gości w każdym wieku i dostosowaniem porcji do potrzeb większości osób. W Restauracji poczujemy się nie tylko komfortowo, ale skosztujemy także tradycyjnych polskich dań, popijając smaczne wino i delektując się pysznymi deserami. Szukając miejsca, w którym dobrze zjemy, zazwyczaj zwracamy uwagę na bogate menu i przytulną atmosferę obiektu. Przestronne sale restauracyjne dają gościom wygodę i pozwalają zachować artykuł sponsorowany
Białystok i jego atrakcje zdecydowanie długo czekały na naszą wizytę. Wstyd się przyznać, ale nie myśleliśmy o nim, jak o miejscu, które warto zwiedzić. Błąd został naprawiony, a miasto zaskoczyło nas mnogością ciekawych miejsc, dostosowaniem i świetną atmosferą. Co zobaczyć w Białymstoku? Jakie są jego top i mniej oczywiste atrakcje? Gdzie szukać noclegów i jak zaplanować wizytę dowiecie w tym artykule. Byliście już na Podlasiu? Jeżeli nie, to koniecznie zaplanujcie sobie wizytę w tym rejonie Polski, a zacząć można zdecydowanie od Białegostoku i jego atrakcji. Białystok – kilka faktów o mieście Białystok to stolica województwa podlaskiego i jednocześnie największe miasto północno-wschodniej Polski. Zgodnie z legendą, początki Białegostoku sięgają wieku XIV i wiążą się z postacią Wielkiego Księcia Litewskiego Giedymina. Podobno po samotnej nocy, spędzonej w kniei, zobaczył on niezwykłej urody teren z piękną rzeką. Miejsce nazwane zostało przez niego Białym Stokiem, czyli po prostu czystym strumieniem, nad którym wkrótce powstał gród. Pięknie, prawda? Niestety to niepotwierdzona niczym wersja wydarzeń. Prawdziwa natomiast jest ta, że najstarsza stała osada, której ślady odnaleziono na terenie Pałacu Branickich, funkcjonowała w tym miejscu w III i IV wieku naszej ery. Potem były wieki rządów, wpływów i dalekosiężnych planów z postaciami królów i możnowładców w tle. Ostatecznie prawa miejskie Białegostoku stały się faktem, kiedy w 1749 roku potwierdził je król August III. Co ciekawe prawie do końca XVIII wieku przez środek miasta przebiegała granica między Koroną Polską i Wielkim Księstwem Litewskim. Miasto rozwinęło się szczególnie za sprawą Jana Klemensa Branickiego, który stworzył tutaj prawdziwy polski Wersal. Kolejne wieki przynosiły coraz to nowe zmiany. Z tchnącego handlem, kulturą i sztuką barokowego miasta, Białystok stał się ośrodkiem włókienniczym i wielokulturowym tyglem, w którym narodziła się idea wspólnego języka – Esperanto. Dzisiaj Białystok to prawie 300 tysięczne miasto, ważny ośrodek kulturalny, akademicki i sportowy. A mimo to nie zatracił on klimatu przytulnego, zielonego miasta, które dba o komfort mieszkańców i zachęca by zobaczyć jego skarby. Białystok to miasto bardzo różnorodne i oferuje wiele miejsc, które warto zobaczyć. Można je też zwiedzać na wiele sposobów, podążając na przykład szlakiem Branickich, szlakiem murali, świątyń, esperanto, wielokulturowości czy też trasą architektury drewnianej. Na pierwszą wizytę proponujemy jednak totalny misz-masz atrakcji Białegostoku. 1. Dziewczynka z konewką i inne białostockie murale Białystok z roku na rok coraz bardziej kojarzy się ze street-artem, a tytułowa „Dziewczynka z konewką” jest zdecydowanie znakiem rozpoznawczym miasta. Stała się tak popularna i uwielbiana przez odwiedzających Białystok turystów, że doczekała się kopii na całym świecie. Wielkoformatowe dzieło przedstawia dziewczynkę w ludowym stroju, podlewającą rosnące przed budynkiem drzewo. Ten namalowany przez Natalię Rak w 2013 roku mural powstał w ramach akcji Folk on the Street i znajdziecie go na szczytowej ścianie budynku przy Al. Piłsudskiego 11/4. Przy tej samej ulicy, niedaleko „Dziewczynki z konewką” znajduje się także inny, niezwykły mural o nazwie „Utkany wielokulturowością”. Nawiązuje on do włókienniczych tradycji Białegostoku, które czyni wspólnym mianownikiem dla przenikających się w mieście kultur – Polaków, Niemców, Żydów czy Rosjan. Przy Al. Piłsudskiego, dosłownie po drugiej stronie ulicy znajdują się kolejne dowody na to, że Białystok to prawdziwe zagłębie street-artu, który warto zobaczyć. Cztery mini-murale są niewielkie, ale jakże wymowne. Stworzył je nieznany artysta w ramach akcji promującej tolerancję w 2015 roku. Historia zawarta w tych niewielkich obrazkach promuje ideę antyrasizmu, któremu towarzyszą ważne słowa św. Jana Pawła II: „Rasizm jest zaprzeczeniem najgłębszej tożsamości istoty ludzkiej.” Przy tej okazji warto jest zwrócić uwagę na dość duże i zdawać by się mogło archaiczne dzieło. Jeśli interesują Cię atrakcje na Podlasiu to zajrzyj do naszych pozostałych wiele takich miejsc i sądzimy, że znajdziesz coś co Cię zainteresuje. To wykonany w 1973 roku wielkoformatowy obraz, zatytułowany „Gołąb pokoju i wiejskie plony”. Jego powstanie związane jest z Dożynkami Centralnymi, które zorganizowano właśnie w Białymstoku. To niezwykłe dzieło ma prawie 50 lat, co powoduje, że musiało się znaleźć w naszym zestawieniu miejsc, które warto zobaczyć w Białymstoku. W mieście znaleźć można około 30-40 murali, ale ich liczba cały czas się zmienia. Jedne zostają zakryte, a w ich miejsca powstają kolejne. Nam udało się dotrzeć do kilku z nich, w tym niezwykłej instalacji „G(wa)ra w Scrabble”, znajdujący się przy ul. Zamenhofa 4. Ceramiczna płaskorzeźba autorstwa Pauliny Horby w formie gry przypomina podlaską gwarę, nieznaną już młodym Białostoczanom. Małanka, skawarotka czy kiziak budzą zainteresowanie swoim egzotycznym brzmieniem, a oznaczają kolejno – błyskawicę, patelnię i źrebaka. Białostockie murale potrafią być niezwykle sugestywne, realistyczne i poruszać ważne kwestie kulturowe i społeczne. Warto jest ich poszukać. Ułatwieniem może być ich interaktywna mapa, do korzystania z której gorąco Was zachęcamy. 2. Brama „Gryf” i najstarszy chodzący zegar wieżowy w Polsce Na blogu Białystok Subiektywnie czytamy, że „Wedle wskazań zegara na bramie Pałacu Branickich można się udać na umówioną randkę, ale nie na autobus”. Doczytujemy, że tak mawiają przewodnicy w Białymstoku, z dumą prezentując działający od 250 lat zegar na Bramie „Gryf”. Ten zegar, wykuty ręką szwajcarskiego kowala, był na owe czasy niezwykłą ekstrawagancją i koszmarnie drogą zachcianką. Jednakże Jan Klemens Branicki był trzecim pod względem majątku magnatem w Polsce, a zatem mógł pozwolić sobie praktycznie na wszystko, w tym na sprowadzenie ze Szwajcarii mechanizmu zegara. To było jak jeżdżenie limuzyną, kiedy wszyscy jeździli fiatami 126p. Ten rozmach potwierdza także Brama Wielka „Gryf”, której projekt zawdzięcza Białystok wizycie króla Augusta II Mocnego na początku XVIII wieku. To właśnie król August II, bawiąc w rezydencji Branickich, odręcznie narysował plan budowli. Wygląda ona niczym francuski łuk triumfalny, zwieńczony gryfem na złotej kuli, który trzyma owalną tarczę z monogramem JB. Bramę w tym miejscu postawiono w 1755 roku i zastąpiła ona wcześniejszą, stojącą między dziedzińcami. Co ciekawe materiał ze starej bramy, wykorzystano przy budowie nowej. 3. Pałac Branickich i jego ogrody Polski Wersal, Wersal Podlasia czy Wersal Północy to zamiennie używane nazwy na określenie Pałacu Branickich i faktycznie jest w tym prawda, bo zarówno pałac, jak i ogrody robią niebywałe wrażenie. Prawdopodobnie to jest pierwsze lub jedno z pierwszych miejsc, które kojarzy każdy, kto kiedykolwiek był w Białymstoku. Jest to zatem jedno z tych miejsc, które absolutnie trzeba zobaczyć w mieście i zatrzymać się w nim na chwilę, by poczuć klimat i przepych minionych wieków. Kiedy w XVII wieku Braniccy zaczęli władać Białymstokiem, pałac wyglądał inaczej. Był mniejszy, skromniejszy i niefunkcjonalny, więc Stefan Mikołaj Branicki zlecił jego przebudowę. Jednakże dopiero jego syn – Jan Klemens Branicki nadał mu prawdziwie światowy format. Przez ponad 60 lat od 1709 roku aż do swojej śmierci przebudowywał pałac i upiększał ogrody. Gościł artystów, ludzi sztuki i nauki, poetów, posłów i królów. A każdy z nich wyjeżdżał oczarowany magią, przepychem i rozmachem, które tu spotkał. Niestety XIX i XX wiek nie były dla tego miejsca łaskawe i Pałac niszczał, najpierw w rękach carów rosyjskich, a potem w wyniku II wojny światowej, kiedy to został doszczętnie spalony. Odbudowano go jednak i możemy się nim dzisiaj cieszyć, choć niewiele z wnętrz udało się odtworzyć. Pałac Branickich jest dzisiaj siedzibą Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, co czyni go chyba najładniejszą placówką akademicką w kraju, ale nieco utrudnia zwiedzanie. Ogrody natomiast, łatwo dostępne, są prawdziwym rarytasem Białegostoku, który koniecznie trzeba zobaczyć. Co ciekawe to właśnie ogrody były prawdziwą dumą Jana Klemensa Branickiego i praca nad ich upiększaniem trwała ponad 30 lat. Ogrody Pałacu Branickich w Białymstoku są dwupoziomowe. Dolny poziom – utrzymany jest w stylu angielskim i jest de facto parkiem, w którym łatwo znaleźć ustronne, zacienione miejsce. Górna część jest swego rodzaju salonem ogrodowym, który w swoim założeniu stanowił niejako przedłużenie rezydencji. Ogrody i Pałac tworzą niezwykłą całość, którą w Białymstoku absolutnie należy zobaczyć. 4. Planty w Białymstoku Ciekawe jest to, że mimo swojej wielkości, Białystok pozostaje bardzo zielony. Parki łączą się tutaj i przechodzą jeden w drugi tak, że czasami ciężko zorientować się gdzie przebiega ich granica. Tak też jest w przypadku miejskich plant. Ten ogromny, prawie 15-sto hektarowy, park w sercu miasta powstawał w latach 30-tych XX wieku i trwa do dzisiaj. W swoich zakamarkach kryje urocze altany, fontanny, pomniki i knajpki. Jego alejki rozbrzmiewają różnorodną muzyką, która miesza się z gwarem rozmów mieszkańców i podróżnych. Ta zielona oaza w centrum miasta daje wytchnienie w upalny dzień, pozwala zjeść kanapkę na osamotnionej ławce i pooglądać ludzi idących w sobie tylko znanych kierunkach. Jeżeli lubicie złapać oddech podczas zwiedzania, to koniecznie wstąpcie na białostockie Planty. 5. Pies Kawelin Każdy , kto interesuje się polską piłką nożną powinien odnaleźć tę figurę w Białymstoku. Pies Kawelin – tak brzydki, że aż piękny strzeże miejskich plant. Nie jest to oryginalna rzeźba z 1938 roku, gdyż ta zaginęła, ale nie zmienia to faktu, że zarówno mieszkańcy, jak i turyści chętnie fotografują się z tą nietuzinkową maskotką Białegostoku, wspominając przy okazji jednego z założycieli Jagiellonii – Mikołaja Kawelina. Co ciekawe nikt nie potrafi odpowiedzieć na pytanie, w jaki sposób rzeźba związana jest z samą postacią słynnego animatora życia sportowego Białegostoku i carskiego oficera. Czy to hołd dla niego samego, czy też dla jego psa? Faktem jest natomiast, że rysy psa, łudząco przypominają rysy twarzy samego Mikołaja Kawelina. 6. Dom Ludwika Zamenhofa – twórcy Esperanto Białystok był także domem, znanego na całym świecie, Ludwika Zamenhofa, który wymyślił język Esperanto. To właśnie w wielonarodowościowym Białymstoku dostrzegł potrzebę znalezienia wspólnego mianownika dla języków świata. Miał nadzieję, iż możliwość skutecznego porozumiewania się sprawi, że wojny i konflikty między mocarstwami znikną. Jak mały Ludwik postanowił, tak zrobił i w 1887 roku świat ujrzał jego dzieło – Język międzynarodowy. Przedmowa i podręcznik kompletny. Esperanto było językiem dla wszystkich obcym, a jednak dość łatwym do nauczenia się, więc znajdywało coraz to nowych entuzjastów, a jego symbolem stała się zielona gwiazda. Do dzisiaj esperanto używane jest przez około 2 miliony ludzi na świecie, a w Białymstoku organizowane są kongresy Esperantystów. Drewniany dom, w którym urodził się i mieszkał Ludwik Zamenhof już nie istnieje, zniknął w latach 30-tych XX wieku. Warto jednak odwiedzić miejsce przy ulicy Zamenhofa 26, by zobaczyć tablicę i upamiętniający go mural. Przedstawia on nie tylko najbardziej znanego mieszkańca Białegostoku, ale także jego sąsiadów oraz przyjaciół. 7. Spalona Wielka Synagoga Kolejnym miejscem, które warto zobaczyć w Białymstoku jest Spalona Synagoga, a właściwie pomnik, który ją upamiętnia. Nie jest łatwo znaleźć to ukryte między blokami miejsce, ale warto podjąć trud i zawitać pomiędzy ulice Suraską i Legionową, by zrozumieć wagę tego powstał w 1995 roku i upamiętnia dramatyczne wydarzenia 27 czerwca 1941 roku, kiedy to wojska niemieckie wkroczyły do Białegostoku. W tym czasie ludność żydowska stanowiła około 50% mieszkańców, co nie podobało się nazistom. Postanowili zmienić ten stan rzeczy i zaczęła się natychmiastowa czystka 2000 Żydów. Jednym z miejsc egzekucji stała się Wielka Synagoga. Niemcy zamknęli w niej około 800 ludzi, wrzucili do środka granaty i podpalili budynek. Uwięzieni spłonęli żywcem, a pożar ogarnął i strawił praktycznie całą dzielnicę. Pomnik zdaje się tu nie pasować, ot sterta pogiętego żelastwa, ale kiedy pozna się historię tego miejsca, wszystko nabiera sensu. Kształt pomnika nawiązuje bowiem do pogiętej i wypalonej konstrukcji kopuły Wielkiej Synagogi. 8. Pomnik Maska Teatralna Niedaleko Pomnika Spalonej Synagogi, przy Placu Uniwersyteckim znajduje się inny pomnik, który warto zobaczyć w Białymstoku. Jest to nawiązująca do teatralnych tradycji miasta ogromna maska. W Białymstoku znajduje się wszakże Akademia Teatralna, Teatr Lalek, a co dwa lata odbywa się Międzynarodowy Festiwal Szkół Lalkarskich. Autorem pomnika jest Białostoczanin – Bogusław Szycik, który oddał teatralne tradycje miasta w swoim niebanalnym dziele. Maska jest jednocześnie komediowa i tragiczna – z jednej strony szeroko się uśmiecha, a z drugiej ma usta wykrzywione smutnym grymasem. 9. Cerkiew Katedralna pw. św. Mikołaja Wielobarwność stolicy Podlasia potwierdza kolejna atrakcja, którą warto zobaczyć spacerując po Białymstoku. Przy ulicy Lipowej 15 znajduje się bowiem Cerkiew Katedralna pw św. Mikołaja – najstarsza prawosławna świątynia miasta. Cerkiew istniała już w tym miejscu od XVIII wieku, początkowo, jako drewniana a od 1846 roku jako murowana. Klasycystyczną świątynię wybudowano na planie krzyża greckiego, a w jej centralnej części znajduje się imponujących rozmiarów kopuła. Chociaż cerkwi jest w Białymstoku dużo, bo prawosławna ludność stanowi aż 20% mieszkańców, to właśnie Cerkiew św. Mikołaja jest jednym z symboli miasta. Ponadto, jest także jedyną prawosławną świątynią, która jest otwarta codziennie. W środku poza imponującym ikonostasem, znaleźć można relikwie św. Gabriela Zabłudowskiego – zamordowanego w XVII wieku chłopca z pobliskiej miejscowości Zwierki. Ciało męczennika mimo upływu lat nie ulega rozkładowi, a samemu świętemu przypisuje się wiele cudów. Jest to nie lada gratka dla osób wierzących, bo relikwie powróciły uroczyście do Polski dopiero w 1992 roku. 10. Rynek Kościuszki Z ulicy Lipowej jest już tylko krok na Rynek Kościuszki, na który zdecydowanie trzeba zawitać podczas wizyty w Białymstoku. To tętniące życiem serce miasta, które chętnie odwiedzają nie tylko turyści. Tutaj można dobrze zjeść, spotkać się ze znajomymi, czy pooglądać ludzi zmierzających w sobie tylko znanym kierunku. Jest to zdecydowanie najbardziej reprezentatywna promenada miasta, która wiele zawdzięcza Janowi Klemensowi Branickiemu. To on przebudował plac po pożarze w 1753 roku i nadał mu dzisiejszy kształt. Rynek Kościuszki zajmuje teren od Placu Jana Pawła II, aż po wspominaną już ulicę Lipową. Historycznie rynek był ogromnym trójkątnym placem, na którym odbywał się wolny handel i którego kształt z łatwością można dostrzec w dzisiejszym Rynku Kościuszki. Wspomniane już czasy Branickich to czasy przebudowy i porządkowania miasta, w tym jego centrum. W tedy też pojawiły się tutaj reprezentacyjne dwukondygnacyjne budynki w stylu barokowym. Potem jednak, w XIX wieku, dzisiejszy Rynek Kościuszki stał się Placem Bazarnym i z funkcji reprezentacyjnej, nabrał bardziej administracyjnej. Ostatecznie w czasie II wojny światowej został potwornie zniszczony i z jego powierzchni zniknęło 80% zabudowań, w tym ratusz. Po wojnie rozpoczęto odbudowę centrum miasta, ale nie wyglądało ono tak, jak dzisiaj. Dzisiejszy wygląd Rynek Kościuszki w Białymstoku uzyskał w 2009 roku. To tutaj znajdują się ważne dla miasta obiekty takie, jak chociażby Ratusz, Stary Kościół Farny, czy Archikatedra. Już samo to czyni Rynek Kościuszki miejscem , które po prostu trzeba zobaczyć w Białymstoku. 11. Ratusz w Białymstoku Nie ruszając się z Rynku Kościuszki warto zwrócić uwagę na stanowiący jego centrum Ratusz. Co ciekawe budynek nazywany ratuszem nigdy nie pełnił ratuszowych funkcji. Ratusz na Rynku Kościuszki został wzniesiony w latach 1745 – 1761 przez Jana Klemensa Branickiego. Co ciekawe magnat wcale nie potrzebował budynku dla miejskich rajców, ale posiadanie ratusza w swoim mieście było sprawą prestiżu, a ten był niezwykle ważny w owych czasach. Ratusz zamiast funkcji administracyjnej, zaczął pełnić funkcję handlową i został pierwszą białostocką galerią handlową. To tutaj w kilkudziesięciu sklepikach i kramach aż do II wojny światowej sprzedawano dobra wszelakie. W 1940 roku ratusz został rozebrany przez Sowietów, a na jego miejscu miał stanąć pomnik wiecznej przyjaźni Zachodniej Białorusi z macierzą. Pomysłu szczęśliwie nie zrealizowano, a plac pozostał pusty do lat 50-tych XX wieku, kiedy to historyczny budynek odbudowano. Nadano mu nieco inny, ale jakże piękny kształt i przeznaczono na siedzibę muzeum. Obecnie znajduje się tutaj główna siedziba Muzeum Podlaskiego. 12. Stary kościół farny Nie opuszczamy Rynku Kościuszki, ale kierujemy się na jego wschodnią pierzeję. To tutaj znajduje się najstarszy zachowany zabytkowy budynek, który powinno się zobaczyć w Białymstoku. Mowa o Starym kościele farnym, ufundowanym przez poprzednika Branickich – Piotra Wiesiołowskiego w 1617 roku. Nie doczekał on jednak zakończenia budowy, a prace kontynuował jego syn – Krzysztof Ten niewielki biały kościółek wybudowano w stylu późnego renesansu, jako konstrukcję jednonawową. Do naszych czasów przetrwał jednak w nieco zmienionej za sprawą Jana Klemensa Branickiego formie. Do wnętrza kościoła prowadzą masywne drzwi z okuciami, nad którymi znajduje się płaskorzeźba ze sceną koronacji Najświętszej Maryi Panny. We wnętrzu fary zachowały się elementy XVIII- -wiecznego wyposażenia w tym malowidła ścienne, organy, ołtarze boczne czy części ołtarza głównego. Warto zwrócić uwagę na dwa monumenty znajdujące się po obu stronach ołtarzy bocznych. Zawierają one serca Jana Klemensa Branickiego oraz jego ojca i babki. Ciekawostką jest to, że ten najstarszy zachowany w Białymstoku zabytek wygląda, jak dobudówka stojącej obok ogromnej katedry i łatwo nabrać przekonania, że to właśnie fara powstała później. Prawda jest jednak inna. Dołącz do wyjątkowego grona 13. Białostocka Bazylika Archikatedralna Ceglana „dobudówka” starego kościoła farnego powstała w latach 1900 – 1905 w wyniku starań ówczesnego proboszcza. Niestety carskie władze nie zgodziły się na budowę osobnej, większej świątyni, więc pozostała rozbudowa istniejącej świątyni i tak powstała dzisiejsza białostocka Bazylika Archikatedralna, która podobne jak fara ocalała z wojennej pożogi. Wzniesiona z typowego dla neogotyku budulca – czerwonej cegły, archikatedra zdaje się wystrzelać w niebo dwiema potężnymi wieżami. Te jednak mimo pokaźnych rozmiarów nie sprawiają ciężkiego wrażenia i z lekkością zdają się piąć ku górze. Bazylika Archikatedralna w Białymstoku powstała na planie krzyża łacińskiego, co doskonale widać w środku, gdzie rzędy potężnych filarów podtrzymują krzyżowo-żebrowe sklepienia. Wnętrze archikatedry uświetnia nawiązujący do wezwania kościoła ołtarz, w którego centrum znajduje się scena Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Magiczny klimat tworzy w świątyni wpadające przez kolorowe witraże słońce, które tańczy na murach i posadzce bazyliki. Patrząc na ten ogrom trudno uwierzyć, że archikatedra jest tylko dostawką do starszego i ważniejszego historycznie Starego kościoła farnego. Już samo to czyni ten zespół niezwykłą atrakcją Białegostoku, której nie wolno nam w trakcie zwiedzania pominąć. 14. Drewniana willa generała von Driesena – to trzeba zobaczyć w Białymstoku Stolica Podlasia ma tak wiele odcieni, że poznanie ich wszystkich to nie lada wyzwanie. Jednym z nich jest drewniana architektura miasta, którą wciąż możemy znaleźć w Białymstoku. By to uczynić należy udać się chociażby na ulicę Świętojańską 17, gdzie znajduje się willa generała Mikołaja von Driesena. Ta powstała w II połowie XIX wieku drewniana rezydencja swój dzisiejszy wygląd zawdzięcza przebudowie, której dokonano na potrzeby wspomnianego dowódcy pułku Dragonów. Jej wnętrza są podobno niezwykle atrakcyjne i dają doskonały dowód na przepych dawnych miejskich rezydencji Białegostoku. Nam niestety nie udało się do nich zajrzeć, bo przybyliśmy tutaj zbyt późno. Musieliśmy się zatem zadowolić podziwianiem niezwykle rozległej willi z zewnątrz. A podziwiać jest co. W swojej historii willa generała trafiała w różne ręce, by ostatecznie stać się siedzibą Muzeum Rzeźby Alfonsa Karnego, którego rzeźby podziwiać można na trawniku przed rezydencją. 15. Białystok drewniany – ulica Koszykowa Aby prawdziwie poczuć i zobaczyć drewnianą architekturę Białegostoku, należy udać się do dzielnicy Bojary. Warto przespacerować się jej ulicami – Wiktorii, Słonimską, Złotą, Młynową czy Koszykową i przenieść się w przeszłość chociaż na chwilę. Wąskie, brukowane uliczki i drewniane domy oplecione dzikim winem to niezwykła pamiątka Białegostoku lat 20. i 30. Najlepiej czuć klimat tamtych lat właśnie na ul. Koszykowej, która robi prawdziwie niezwykłe wrażenie i zachęca do podążenia szlakiem Białegostoku drewnianego i poznania historii mieszkających tu niegdyś bojarów, czyli dworskiej służby. Jak dojechać do Białegostoku? Białystok jest naprawdę świetnie skomunikowany z większością miast w Polsce za sprawą połączeń kolejowych. Analizując połączenia okazało się, że do stolicy Podlasia bez trudu dostaniemy się nie tylko z Warszawy, ale także z odległego Krakowa, Szklarskiej Poręby, Jeleniej Góry czy Wrocławia. Repertuar połączeń jest naprawdę szeroki. Inna opcja to wyprawa samochodem, co także nie powinno nastręczyć niedogodności, bo drogi w województwie podlaskim są naprawdę dobrej jakości. Niejednokrotnie są one w lepszym stanie niż w innych regionach Polski. To już nie te czasy, kiedy mówiło się, że asfalt w Polsce Wschodniej zwinięto na dobranoc. My bez trudu i stresu poruszaliśmy się po regionie samochodem i nie przyprawiało nas to o ból głowy. Dodatkowo z perspektywy kierowcy muszę dodać, że samochodem po Białymstoku jeździ się wręcz fantastycznie – miasto jest naprawdę świetnie oznakowane. Białystok – gdzie nocować i gdzie zjeść? Sprawa noclegu jest zawsze kwestią indywidualną, ale zdecydowanie odradzamy poszukiwanie noclegu w odległych od centrum lokalizacjach. Zaoszczędzone na hotelu czy apartamencie pieniądze wydamy na dojazdy, bo większość rzeczy, które w Białymstoku należy zobaczyć znajduje się w okolicy lub samym centrum miasta. My na podlaski etap podróży przez Polskę Wschodnią i zwiedzanie Białegostoku, wynajęliśmy mieszkanie w Apartamentach Jurowiecka z racji na ich lokalizację i podziemny parking w cenie. Niestety tylko w tym aspekcie jesteśmy w stanie polecić to lokum, bo samo mieszkanie nie do końca spełniało nasze oczekiwania. W okolicy centrum znaleźć można jednak naprawdę sporo fajnych miejsc noclegowych w przystępnej cenie. Jeżeli chodzi o jedzenie to z czystym sumieniem polecić możemy restaurację Babka przy ulicy Lipowej 2. Serwuje ona dania regionalne kuchni kresowej w bardzo smaczny wydaniu. Babka ziemniaczana, kartacze czy białoruskie draniki nie są tutaj nowością. Dodatkowo restauracja serwuje dania kuchni żydowskiej, doskonałe trunki i dania vege. Na uwagę zasługuje także fakt, że poza smacznym jedzeniem, Babka oferuje także prawdziwy regionalny klimat i wystrój. Atrakcje Białegostoku dla niepełnosprawnych Nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy nie zwrócili uwagi na kwestię dostępności Białegostoku dla potrzeb osób z niepełnosprawnościami i muszę przyznać, że miasto w tym aspekcie zdaje egzamin naprawdę dobrze. Miasto jest dość płaskie, a jego chodniki równe, z odpowiednimi zjazdami i wypłaszczeniami. Mile zaskoczyło nas dostosowanie miejskich plant, których równe alejki zachęcają do spacerów, a każda różnica poziomów zaopatrzona jest w odpowiednie podjazdy. Mile zaskakuje też dbałość o najmłodszych niepełnosprawnych, co potwierdza zainstalowanie dla nich dostosowanej huśtawki na placu zabaw. Zdecydowanie wielki plus od nas za to dostosowanie, bo widzieliśmy je w Polsce po raz pierwszy. Inną rzeczą, która zwróciła naszą uwagę jest zastosowanie szerokich równych płyt na Rynku Kościuszki, które ułożono tuż obok starobruku, ułatwiając tym samym poruszanie się osobom na wózkach inwalidzkich, rowerzystom, paniom na szpilkach i rodzicom z dziećmi w wózkach. Niepełnosprawny może zobaczyć w Białymstoku naprawdę wiele, bo do większości atrakcji prowadzą odpowiednie podjazdy, które umożliwiają obcowanie z atrakcjami miasta. Czy warto odwiedzić Białystok? Tak, tak, tak i jeszcze raz tak. Stolica Podlasia to zdecydowanie miejsce, które warto odwiedzić i poznać. Można tu spędzić jeden dzień, weekend lub tydzień – wszystko zależy od tego co chcemy zobaczyć w Białymstoku. Wielokulturowość i historyczna różnorodność stolicy Podlasia daje nam pewność, że rekomendując to miasto, każdy znajdzie coś dla siebie. Warto także pomyśleć o takim zaplanowaniu wizyty na Podlasiu, by znaleźć czas na poznanie jego innych atrakcji, które spowodują, że będziecie chcieli tutaj wracać. Ogromną garść wiedzy na temat Białegostoku przyniósł nam blog Zapraszamy na nasze grupy Wolę jak się do mnie zwraca po prostu Goha (wiem, wiem, że powinno być przez "ch" :)). Na co dzień pracuję z dziećmi ucząc je angielskiego. Poza podróżami i językiem angielskim moją pasją jest resocjalizacja. Gdy tylko mogę to śpiewam, bo życie jest muzyką :)
Białystok i okolice stanowczo za długo zajmowały odległe miejsce na liście naszych podróży. Każda chwila na Podlasiu uświadamiała nam, że dotarliśmy tam zdecydowanie za późno. Jak się okazało nie byliśmy w tym sami, na naszym Instagramie przeprowadziliśmy ankietę, ile osób było w Białymstoku, wyniki były dla nas zaskakujące ponad 60%głosujących, nie dotarło do stolicy Podlasia. Dzisiaj poznacie z nami główne atrakcje, które trzeba zwiedzić w mieście, duża część z nich jest darmowa 🙂 Dojazd do Białegostoku Pociągiem: Do Białegostoku możecie dojechać pociągiem – czas przejazdu to około 2h 20 min z Warszawy. Jeśli chcielibyście w Białymstoku spędzić jeden dzień, to połączenia pociągowe z Warszawy pozwolą Wam być w Białymstoku po 8:00 albo 10:00, a wyjechać z powrotem koło 18:00 i po 20:00. Z Białymstokiem przez 1 dzień, też można się zapoznać i trochę nacieszyć. Samochodem: Droga do Białegostoku z Warszawy jest świeżo wybudowana, brakuje tylko małego kawałka (ma być oddany do końca 2018 roku), żeby całą trasę od Warszawy można było pokonać dwoma pasami. 180 km zleci Wam w bardzo szybkim tempie, dzięki sprawnemu dojazdowi, Białystok to idealny pomysł na wypad weekendowy. Białystok – co zwiedzać – lista atrakcji Pałac Branickich – polski Wersal Obstawiam, że jeśli mielibyście w głowie odszukać tylko jeden obrazek kojarzący się Wam z Białymstokiem, to byłby to właśnie budynek Pałacu Branickich. Większość osób zwiedzanie miasta zacznie od tego miejsca, co jest całkiem dobrym pomysłem, i co również możemy Wam zarekomendować. Początki pałacu sięgają XVI wieku, jednak dzisiejszy wygląd polskiego Wersalu to kwestia odbudowy, która nastąpiła w latach 1946-1960, po tym jak Pałac został zniszczony w trakcie II WŚ. Dzisiaj Pałac jest siedzibą Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, dla mnie stawia go na czele najładniejszych budynków Akademickich w Polsce. Jednak nie całe terytorium należy do Uniwersytetu, piękne ogrody otaczające pałac należą do miasta. Może się to wydawać trochę dziwne, ale z perspektywy uczelni super strzał, bo nie musi się troszczyć o pielęgnację ogrodów. Zwiedzanie wnętrz Pałacu Branickich To temat, o którym w Internecie zbyt wiele nie przeczytacie, a na miejscu też zbyt wiele się nie dowiecie, bo nie ma żadnych drogowskazów, które gdziekolwiek kierują. My zachowaliśmy się jak studenci Uniwersytetu Medycznego na swojej uczelni i weszliśmy do gmachu. Następnie udaliśmy się schodami na piętro, skąd wyszliśmy na taras widokowy, z którego rozpościera się przepiękny widok na ogrody. Okazuję się, że część wnętrz Pałacowych można zwiedzać w bardziej zalegalizowanej formie, trzeba tylko udać się do Muzeum Uniwersytetu Medycznego – Muzeum Historii Medycyny i Farmacji. Znajduję się ono w prawym skrzydle od głównego wejścia na teren pałacu. Jednak nie spodziewajcie się, że będzie to bardzo dobrze oznaczone. Nad spostrzegawczością szczególnie ja muszę popracować, jednak szyld nad wejściem łatwo przeoczyć. Brakuje też jasnego drogowskazu pokazującego drogę do muzeum może przez to, że był poniedziałek, a muzeum w te dni jest zamknięte. Przy kolejnej wizycie na pewno nadrobimy i wejdziemy do środka. Muzeum jest otwarte w: Wtorki – piątki 10-17Soboty – niedziele 9-17 Koszty wejścia: 10 zł bilet normalny5 zł bilet ulgowy Białostockie Planty Planty w każdym mieście to część miasta, którą uwielbiam. Te w Białymstoku powstały w latach 1930-38, tworzoną bardzo ładny zielony tunel, dający dużo schronienia od Słońca w sezonie letnim. Dodatkowo znajdziecie tutaj masę wózków w lodami i mobilne kawiarnie. Planty są fajnym miejscem, żeby usiąść i chwilę odpocząć. Wszyscy mówią, że warto wybrać się również pod fontanny na Plantach, jednak przyznam szczerze, że nas nie powaliły, może administratorzy fontann, podobnie jak w muzeach mają wolne, bo ewidentnie brakowało w nich ciśnienia. Czytałem opinie, że warto też przyjść tutaj wieczorem, może wtedy by też zrobiły na nas większe wrażenie, chociaż znając nasze perypetie z komarami, pewnie po pierwszych 20 ugryzieniach czyli jakiś 5 minutach ucieklibyśmy stamtąd. Ogrody Filharmonii Podlaskiej To był nasz numer 2 na liście atrakcji do zobaczenia w Białymstoku. Ogrody znajdują się na dachu bardzo interesującego budynku Opery i Filharmonii Podlaskiej. Z daleka mogą przypominać ogrody warszawskiego BUW, które uwielbiamy i do których, wracamy regularnie. Pomysł ogrodów na dachu wziął się stąd, że Opera miała być miejscem idealnie współgrającym z otoczeniem, dlatego też w ogrodach wykorzystano bardzo mocno roślinność z regionu Podlasia. Obejrzeliśmy tylko część ogrodów, niestety nie udało nam się dotrzeć na dach budynku głównego, z którego podobno rozpościera się widok na całe miasto. Ogrody były “w remoncie” (w sumie dziwnie brzmi to połączenie słów), panowie pracujący przy zieleni niestety nie byli w stanie określić jak długo planują prace, ale powiedzieli, że to bardziej kwestia miesięcy niż dni (byliśmy w sierpniu 2018). Byli oni uprzejmi do granic możliwości i zachęcali, żeby wejść za zamkniętą furtkę ogrodów, bo nikt się tym nie przejmuję i na pewno nikt nas nie nakryje. W Bobrze włączył się ostrożniak, co rzadko się dzieje i to pohamowało mój zapał do przeskakiwania na złą stronę mocy. Dobrze się stało, bo pewnie to byli strażnicy miejscy, robiący podpuchę. Katedra Białostocka Najciekawsze w całej budowli Bazyliki Archikatedralnej, jest to, że jest ona złożona z dwóch budynków, które wyraźnie się od siebie odcinają. Mniejszy wygląda jak przyklejony do większego. Są one ze sobą tak spójne architektonicznie, jak żółw niosący na grzbiecie kota. Pierwszy z budynku został wybudowany w XVII wieku, z kolei drugi na początku ubiegłego stulecia. Kościół murowany, który powstał jako pierwszy jest najstarszą budowlą murowaną w Białymstoku. Jeśli kojarzycie kościół Floriana na warszawskiej Pradze, był on pierwowzorem archikatedry, patrząc na fasadę ciężko się nie zauważyć podobieństwa. Mieszkańcy Białegostoku czekali 40 lat, na to, aż władze carskie zgodzą się zbudować nowy kościół, pomijając fakt, że w Rosji carskiej była inna wiara i nie zależało im na wzmacnianiu wiary przeciwstawnej, to tempo podejmowania decyzji level pro, nie jedno Biuro Obsługi Klienta mogłoby się wiele nauczyć 😉 Rynek w Białymstoku Jeśli kierowalibyście się z Katedry Białostockiej do drugiej największej Świątyni – kościół św. Rocha, to rekomendujemy Was przejście przez Rynek Kościuszki i ulicę Lipową. Cały obszar rynku jest wyłączony z ruchu, co niewątpliwie mocno sprzyja spacerom. Rynek jest otoczony przez spójne ze sobą architektonicznie budynki, a na jego środku znajduję się sporych wymiarów budynek Ratusza. Rynek przed II WŚ pełnił funkcje bazaru, dla dużego lokalnego handlu, w trakcie wojny najpierw był on w rękach Niemieckich, został przekazany Rosjanom, którzy rozebrali ratusz (1939-1941). Dzisiaj wydaję nam się to nie do pomyślenia, jak można rozebrać najpopularniejszy budynek w mieście, chociaż, niektórzy chcieliby rozebrać PKiN w Warszawie. Następnie rynek wrócił w ręce Niemców, którzy wychodzą z miasta całkowicie go zniszczyli (1941-1944). Odbudowa Ratusza ruszyła w 1953 roku i przywrócenie go do obecnej formy trwało 5 lat. We wpisach mieszkańców Białegostoku czuć głosy, że rynek nie pełni takiej roli jak przed Wojną i nie jest miejscem spotkań, tak jak miało to miejsce jeszcze niedawno, jest on określany mianem miejsca, które trochę przymiera dla ludności lokalnej. My nie mieliśmy takiego wrażenia, ze względu na rozstawione budki jak na jarmarkach bożonarodzeniowych. Kościół św. Rocha w Białymstoku Jego budowa nastąpiła w 20-leciu międzywojennym. Interesujący jest fakt, który mówi, o tym, że kościół nie uległ, żadnym zniszczeniom, w trakcie II WŚ. Może przez to, że na jednej z wież Niemcy urządzili punkt obserwacyjny i szkoda było im ją już rozwalać, skoro powstała kilka lat wcześniej. Po Kościele widać, że jest stosunkowo nowy, jak weszliśmy do środka to największe wrażenie zrobiła na mnie czystość, myślę, że Zbigniew Chajzer mógłby też się nią zachwycić jak białością prania, po praniu w Wizzairze Vizirze. Zwróćcie uwagę na sklepienie kościoła jest pomalowane z dużą dokładnością. Jak się dostać na taras widokowy w kościele Rocha? W kościele znajduję się również taras widokowy, ale trafienie do niego to pewnego rodzaju wyzwanie (widać duże podobieństwo z Muzeum Historii Medycyny). Wchodząc na teren kościelny od strony rynku, po tym jak dostaniecie się na plac przed kościołem musicie wejść schodami po Waszej prawej stronie, po tym jak wejdziecie jeden poziom do góry, skręcacie w lewo i przechodzicie przez najbliższe drzwi (zdjęcię poniżej). Następnie napotkacie kolejne drzwi, jednak śmiało wchodźcie jak do siebie. Wyjdziecie na taras widokowy, z którego widok jest całkiem ok, ale szczerze mówiąc mnie jakoś zbyt mocno nie powalił. Może dlatego, że lataliśmy nad Białymstokiem dronem i to w miejscach, gdzie główne atrakcje miasta są bliżej. Stawy Dojlidzkie Czy jest coś czego Wam do tej pory brakowało w tym poście? Mi tak, a jest to jakaś wodna atrakcja. Białystok nigdy nie kojarzył mi się z miastem, w którym mogą być jakiekolwiek wodne atrakcje. Pewnie głównie dlatego, że nie kojarzyłem, żeby przez miasto przepływa rzeka. Z lekcji geografii też nie przypominam sobie żeby ktoś coś mówił o zbiornikach wodnych w okolicy. Za to bardzo dobrze, ze szkoły pamiętam browar Dojlidy (dzisiejszy żubr). Skoro jest browar to musi być jakaś woda, okazało się, że się nie pomyliłem i że w okolicy są stawy Dojlidzkie, które powstały w wyniku spiętrzenia rzeki Białej, przepływającej przy stolicę Podlasia. Pani w informacji turystycznej poleciła nam to miejsce, żeby polatać nad nim dronem. Stawy Dojlidzkie, w sumie znajdują się na powierzchni około 40 ha. Z naszej perspektywy możemy podzielić je na dwie części bardziej dziką, taką gdzie przychodzi się zobaczyć czy Żubr został dobrze uwarzony, można to połączyć z łowieniem ryb. Druga część to miejska plaża i Ośrodek Sportów Wodnych Dojlidy. Sam się ośrodek został ładnie zorganizowany znajduję się przed nim duży parking. Cennik: Bilet wstępu normalny – 4 złBilet wstępu ulgowy – 2 złWypożyczenie kajaka – 12 zł/1hRower wodny dwuosobowy – 12zł/1hŁódź Omega – 21 zł/1h Cerkiew Św. Jerzego Wjeżdżając do Białegostoku od południowej strony natknięcie się na gigantyczną cerkiew. Budynek jest naprawdę wielki i mocno przyciąga uwagę, dlatego zdecydowaliśmy się pod nim zatrzymać i zrobić kilka zdjęć. Sama parafia jest dosyć nowa, bo założona została w 1996 r. od tego czasu trwają pracę nad budową cerkwi, która jeszcze nie została zakończona. Do środka niestety nie udało nam się wejść, ale przyznacie, że z zewnątrz robi wrażenie. Białystok – gdzie spać? My wybraliśmy Willę Marcella De Lux – osobiście nie polecamy tego miejsca, daleko od śródmieścia i rano straszne kolejki do łazienek. Także sugerowalibyśmy wybrać coś bliżej centrum. Tutaj booking pokazuje 1,9 km, ale uwierzcie jest to znacznie większy kawał, dlatego jeździliśmy do centrum samochodem. Znaleźliśmy taki fajny apartament centralnie położony. Białystok – gdzie zjeść? Ważnym elementem naszych podróży w Białymstoku udawało nam się bardzo dobrze trafiać pod względem kulinarnym. Jedliśmy tylko w dwóch miejscach, ale możemy Wam je spokojnie polecić. Na śniadanie w Białymstoku rekomendujemy Bułkę z Masłem, jedliśmy bajgle z łososiem były bardzo smaczne, podobnie jak kawa. Lokal ma wielki plus pod kątem zwiedzania jakim jest zlokalizowany tuż przy rynku. Na obiad lub kolację w Białymstoku możemy rekomendować Pawilon Towarzyski, lokal bardzo ładnie urządzony. Wystrojem zewnętrznym i wewnętrznym pasowałby nawet do kilkumilionowego miasta w Europie Zachodniej. Dania są również bardzo ładnie podawane i są smaczne. Restauracja może być odbierana jako droga, niektóre pozycje z karty takie się wydają, jednak ze względu na naszą 1 rocznicę ślubu pozwoliliśmy sobie na więcej 😉 Białystok czy warto? Stolica Podlasia to miejsce, do którego zdecydowanie warto się wybrać. Naszym subiektywnym zdaniem cały weekend w Białymstoku to może być trochę za długo, ale dzięki temu możecie go spenetrować na spokojnie. Jeśli znudzicie się miastem to warto odwiedzić okoliczne atrakcje, które znajdują się w bliskim położeniu Białegostoku. Naszym zdaniem też realnej jest zwiedzenie Białegostoku w jeden dzień, przyjeżdżając rano i wracając wieczorem. Jeżeli jesteście zainteresowani zwiedzaniem Białowieży to zapraszamy Was do naszego drugiego posta. Dodatkowo przygotowaliśmy dla was post o zwiedzaniu okolic Białegostoku, jeśli samo miasto by Wam nie wystarczyło.
Białystok to miasto naszego dzieciństwa i darzymy je szczególnym sentymentem. To przecież stolica babki i kiszki ziemniaczanej, orzeźwiającej buzy z kaszy jaglanej. To miejsce w którym ser koryciński jadło się zanim stał się hipsterskim wszędobylskim serem naszpikowanym ziołami prowansalskimi czy suszonymi pomidorami dla podbicia ceny. Esperanto to sztuczny, międzynarodowy język stworzony przez Ludwika Zamenhofa, który był białostocczaninem. Stąd nazwa kawiarni, która powstała w miejscu dawnej kawiarni Ratuszowej. Jej właściciele byli pierwszymi białostockimi restauratorami, którzy zdecydowali się na wskrzeszenie przedwojennych przepisów - buzy i białysów. Buza to napój na bazie kaszy jaglanej, który świetnie orzeźwia i rewelacyjnie smakuje z chałwą. Przywędrował do przedwojennego Białegostoku z Macedonii. Więcej o buzie możecie przeczytać w naszym poście TUTAJ. Z kolei białysy to przedwojenne białostockie bułki z cebulą wypiekane i sprzedawane przez Żydówki. Moja babcia zawsze wspominała, że w sobotę rano Żydówki przychodziły z koszykiem pełnym świeżych, pachnących bułek. Wraz z Żydówkami, zniknęły z Białegostoku białysy. W Esperanto możecie ich spróbować (choć trzeba przyznać, że nie zawsze smakują rewelacyjnie). Esperanto to też niezłe miejsce na spróbowanie babki ziemniaczanej w wersji de luxe - z sosem grzybowym i ogórkami kiszonymi. Choć w białostockich domach babkę zwykle się je w towarzystwie szklanki mleka lub kefiru. Co zjeść? Babka ziemniaczana z sosem grzybowym i ogórkiem - 18 PLN Białys (mały) - 1 PLN Buza (koniecznie z chałwą) - 6 PLN Kartacze - 18 PLN2. RESTAURACJA KAWELIN, ul. Legionowa 10 Restauracja znajduje się w hotelu naprzeciwko pięknego parku. Po spacerze wokół Pałacu Branickich, warto zajrzeć do Kawelina na ravioli z wołowiną i serem korycińskim czy świetny antrykot w sosie pieprzowym z kolorowymi kopytkami "wschodzący Białystok" (to nawiązanie do kolorowego logo miasta). Mimo, że solianka nie jest podlaską zupą, musicie jej spróbować. Treściwa, kwaśna, z dodatkiem oliwek i kaparów. Rewelacja! Kawelin jest duży - sala na górze jest elegancka (okrągłe stoły, obrusy, wykładzina); na poziomie wejścia rozstawione są typowe wysokie stoliki barowe; pół piętra niżej przestrzeń idealna na spotkania z przyjaciółmi, którzy do piwa lubią zamawiać przekąski. Oprócz jedzenia, w Kawelinie koniecznie trzeba spróbować litewskiego piwa. Warto rezerwować stoliki, jeśli chcemy przyjść w weekend. Co zjeść? ravioli z wołowiną i serem korycińskim - 18 PLN solianka - 12 PLN antrykot w sosie pieprzowym z kopytami "wschodzący Białystok" - 41 PLN piwo Alus Senojo Viliaus - 7,50-9 PLN 3. BAR MLECZNY PODLASIE, ul. Rynek Kościuszki 15 Podlasie (po białostocku po prostu Podlasiak) to typowy bar mleczny prowadzony przez miejscową spółdzielnię spożywców Społem - bierzesz tacę i przesuwasz ją po metalowych relingach w międzyczasie prosząc panią o nałożenie jakiegoś jedzenia. Można tutaj spróbować babki ziemniaczanej w wersji domowej, czyli bez żadnych dodatkowych sosów. Koniecznie jednak trzeba tutaj zjeść serniczki ze śmietaną i pokrojonymi brzoskwiniami z puszki. Chyba nie ma w Białymstoku osoby, która nie lubiłaby serniczków. To takie smażone placki-kotleciki na słodko o miękkiej, zwartej strukturze, którą zawdzięczają dodatkowi tłuczonych ziemniaków. W Podlasiaku hojnie polewają je słodzoną śmietaną i posypują (za dodatkową opłatą) posiekanymi brzoskwiniami z puszki. Podczas naszej ostatniej wizyty w Podlasiaku wszyscy ludzie w naszym wieku mieli serniczki. Całą porcją, czyli 2 serniczkami, można się nieźle najeść. Można oczywiście poprosić o pół porcji i potraktować go jak deser. Co zjeść? babka ziemniaczana - 2,56 PLN/100 g serniczki ze śmietaną - 5,03 PLN, ze śmietaną i brzoskwiniami - 6,35 PLN 4. AZTEK TEX MEX, ul. Waszyngtona 23 Aztek to chyba jedyna prawdziwa ciężarówka z jedzeniem w Białymstoku i jest absolutnie niepodlaska. To prawdziwie meksykańskie objawienie na niemeksykańskiej ziemi - świetnie doprawione mięso, sosy do wyboru, jędrny ryż i prawdziwa meksykańska fasola czarna i pinto. Aztek serwuje burrito, fajita, quesadilla i chili con carne. M. uwielbia fajita z wołowiną i salsą roja. A. woli burrito z wieprzowiną i salsą verde. Guacamole przygotowują na oczach klienta, więc jest absolutnie świeże. Małą porcją można się najeść tak jak obiadem. Po dużej porcji poczujecie się jakbyście właśnie wyszli ze świątecznego obiadu u babci. Konkurencyjne kebaby i zapiekanki z okolicy muszą się schować. Co zjeść? Wszystko! Ceny 10-14 PLN 5. KAWIARNIA AKCENT, ul. Rynek Kościuszki 17 Kawiarnia Akcent była kiedyś księgarnią Akcent. Mam do niej szczególny sentyment, bo właśnie tutaj rodzice kupowali mi pierwsze książki do szkoły. Księgarnia nie zniknęła zupełnie, ale ustąpiła miejsca stolikom i barowi. Można zjeść tutaj pyszne domowe tarty, kanapki, sałatki, ciasta i zupy kremy. Z jedną z nich jest związana anegdota. Właścicielami kawiarni są rodzice mojej przyjaciółki z podstawówki i podobno jak byłam małą dziewczynką zostałam poczęstowana u nich w domu jedną z zup, która... wtedy wydawała mi się bardzo ostra. Podobno tak bardzo, że mało się nie popłakałam. Dzisiaj śmieję się, że to na pewno tam wypaliłam sobie kubki smakowe i dlatego tak chętnie nadużywam chilli. Do kawiarni Akcent zaglądamy w poszukiwaniu pysznego red espresso, czyli herbaty rooibos zaparzonej w ekspresie ciśnieniowym w taki sam sposób jak kawa. Łasuchom bardzo polecamy deser owocowy z bezą i bitą śmietaną (uwaga - słodki!). Deser i red espresso to doskonały zestaw na popołudnie! Co zjeść? deser bezowy - 11 PLN red espresso - 7 PLN 6. BARISTACJA Kawiarnio-Piekarnia, ul. Sienkiewicza 7 Zapach świeżego chleba, ogromne drożdżówki hojnie wypełnione malinami, ser koryciński na śniadanie i świetna kawa to właśnie Baristacja. Miejsce jasne i niewielkie (zawsze zastanawiam się czy to moralne pracować tutaj i zabierać stolik tym, którzy chcą napić się świetnej kawy) z absolutnie kompetentną obsługą. Można dowiedzieć się czym w zasadzie różni się "drip" od "chemexu" i dlaczego warto pytać o to, kiedy palona była kawa. Chleby na zakwasie są tak dobre, że chętnie kupujemy bochenek do domu. Co zjeść? np. śniadanie z serem korycińskim - 12 PLN ciasto na mące żółędziowej - 8 PLN 7. KAWIARNIA KAFFKA BISTRO, ul. Grochowa 11 Kaffka to kawiarnia w skandynawskim stylu, którą pokochaliśmy tak bardzo, że będąc w Białymstoku przychodzimy tam na kawę prawie codziennie. Lubimy wnętrza, obsługę i rewelacyjne ciasta! W czwartki ciasta serwowane w Kaffce to dzieło świetnego cukiernika-farmaceuty-blogera Twardego Szparaga. Jeśli marzycie o torcie malinowym z mango, czekoladowym z chrupiącym wnętrzem czy bezie idealnej, to za maksymalnie 10 zł będziecie się rozpływać nad swoim talerzykiem. Gwarantujemy! Więcej o samej kawiarni możecie przeczytać TUTAJ. Co zjeść? ciasto od Twardego Szparaga (trzeba zapytać które to) 5-10 PLN kawa - od 5 PLN 8. ŁUKASZÓWKA, ul. Białówny 2/22 Łukaszówka to restauracja w Supraślu koło Białegostoku. W Białymstoku firma prowadzi sklep z garmażerką i właśnie do tego sklepu musicie się udać w poszukiwaniu najlepszych pączków. Pączki z Łukaszówki są ogromne i miękkie, choć nie tak puszyste jak pączki z cukierni. Ciasto drożdżowe doskonale wyrobione, jajeczne, jak z babcinej drożdżówki. Pączki wypełnione marmoladą wieloowocową lub makiem (nadzienie jak z makowca!) smakują tak jak tłustoczwartkowe pączki od babci lub cioci. Jeśli nie macie ochoty na pączki, kupcie na wagę kilka krążków serowych - smażonych w głębokim tłuszczu oponek z ciasta z dodatkiem twarogu pokrytych grubą warstwą cukru pudru. Niezależnie od pory roku poczujecie się jak w karnawale. Co zjeść? pączek - 2,50 zł oponki serowe - ok. 20 zł/kg (jedna - ok. 1 zł)
Przez stulecia mapa Europy zmieniała się wielokrotnie. Ziemie przechodziły pod kolejne protektoraty, narody tworzyły własne państwa, inne dostawały się we władanie ościennych mocarstw, by z czasem odzyskać niepodległość. Najbardziej burzliwych losów zawsze doświadczały pogranicza, tereny zamieszkiwane przez sąsiadujące ze sobą nacje, często o różnych religiach i wywodzące się z odmiennych tradycji. I choć granice się przesuwały, a ludzie przenosili się z miejsca na miejsce, to na ziemi, gdzie żyli pozostawiali po sobie coś transgranicznego i ponadkulturowego, czyli... swój wkład w regionalną kuchnię. Gdyby odbyć po Europie podróż, której szlak wyznaczałyby smaki, trzeba by było pewnie zrobić rewizję wielu granic! Za przykład mogą posłużyć chociażby Bałkany. W północnej Serbii, w regionie Wojwodina, obok typowo bałkańskiej pljeskavicy, można zjeść węgierski gulasz, w kuchni macedońskiej mnóstwo jest wpływów bułgarskich, a w albańskiej części Epiru w każdej restauracji serwują popularną sałatkę grecką (choć Albańczycy nieco się złoszczą, gdy się ją tak określa). Także w kuchni Podlasia doskonale widać wielokulturowość tego regionu. Przenikają się tu elementy biednej kuchni wiejskiej opartej przede wszystkim na ziemniakach oraz mące z wpływami kuchni wschodniej (głównie litewskiej) oraz żydowskiej. Ale współczesna kuchnia podlaska, szczególnie ta, której skosztować można w Białymstoku i okolicach, to nie tylko potrawy tradycyjne. Modne, nowoczesne restauracje doskonale radzą sobie z zaadaptowaniem miejscowych klasyków do współczesnych realiów, wykorzystując także lokalne produkty. Najciekawiej do tematu podeszła restauracja Tygiel (adresy miejsc, które odwiedziliśmy oraz ich krótki opis znajduje się na końcu tekstu). Menu składa się z czterech części obejmujących kuchnię: polską, żydowską, wschodnią i tatarską. Zdania na temat restauracji są podzielone, nam wszystko smakowało, zaś sam pomysł pokazania rodowodu poszczególnych dań (lub luźnego ich związku z wpływami poszczególnych kuchni) uważam za bardzo trafiony i podobnej systematyki będę trzymała się w tym poście. KUCHNIA POLSKA Sztandarowym daniem na całym Podlasiu jest babka ziemniaczana nosząca na tych terenach nazwę tartun oraz kugel lub kugiel (to nazwy tego dania w kuchni żydowskiej, z której zresztą prawdopodobnie się wywodzi) i mająca nawet swoje coroczne święto w Supraślu. Starte ziemniaki, doprawione skwarkami z boczku oraz cebulą piecze się w piekarniku na blasze, następnie kroi na kawałki. Kawałki babki często są dodatkowo opieczone na patelni i w restauracjach najczęściej serwowane z sosem grzybowym. Taką jadłam w Tyglu. Jednak na Podlasiu babka często stanowi też dodatek do mięs, zamiast ziemniaków lub frytek. Restauracja Tygiel ma w karcie takie danie w części poświęconej kuchni żydowskiej. Nosi nazwę kugel z gęsią na cymesie i babka jest tam dodatkiem do gęsiny. Podobnie serwowaną kaczkę nasz ośmiolatek jadł natomiast w restauracji Receptura. Całość była elegancko podana i to właśnie było jedno z tych dań, które łączą lokalną tradycję z kuchnią modną i nowoczesną. Co ciekawe, babkę ziemniaczaną można też znaleźć w kuchni łemkowskiej i jest tam znana pod nazwą... kindziuk! Ale nie należy jej oczywiście mylić z podlaskim gatunkiem wędliny, o której będzie jeszcze mowa w dalszej części tekstu. Kiszka ziemniaczana To drugi, obok babki, ziemniaczany klasyk w tym regionie. Uwierzycie, że jak żyję ponad czterdzieści lat, to w czasie tegorocznej majówki jadłam ją po raz pierwszy w życiu? Kiszka w kształcie przypomina kiełbasę, ponieważ do jej wykonania używa się jelit wieprzowych, do których, po oczyszczeniu, wkłada się farsz z ziemniaków doprawionych cebulą, a następnie piecze się w piecu. Serwuje się z rozmaitymi dodatkami, ja jadłam z sosem grzybowym, ale muszę przyznać, że o ile babkę ziemniaczaną bardzo lubię, to kiszka jakoś nie powaliła mnie na kolana. Ser koryciński Ser koryciński znałam dotąd głównie z targów odbywających się w różnych częściach Polski i towarzyszących wszelkiej maści uroczystościom, głównie religijnym, chociażby obchodom Niedzieli Palmowej w Łysych na Kurpiach, czy Bożego Ciała w Łowiczu. Kupowałam po kawałku niemal każdego smaku (mój ulubiony to z dodatkiem czarnuszki), by potem kroić na plastry i jeść na kanapkach. Jednak ten gatunek sera z powodzeniem może być wykorzystywany także jako dodatek do sałatek, najczęściej nieco przypominających grecką. Z pomidorami i ogórkami komponuje się równie dobrze jak feta! Restauracja na Zamku w Tykocinie serwuje także dwie przystawki z sera korycińskiego: na ciepło, w chrupiącej panierce z dodatkiem żurawiny oraz w postaci marynowanej. KUCHNIA ŻYDOWSKA W kuchni Podlasia, poza daniami z ziemniaków, można znaleźć także całą gamę potraw mącznych, wśród których dominują oczywiście wszelkiego rodzaju pierogi z żydowskim kreplachem oraz litewskimi kołdunami na czele. Kreplach Kreplach to sporych rozmiarów pieróg z nadzieniem mięsnym, gotowany, następnie smażony w głębokim tłuszczu. W restauracji na Zamku w Tykocinie serwowany jest dodatkowo z sałatką tabule (tabbouleh), popularną na Bliskim Wschodzie, także w Izraelu. To kolejny przykład łączenia tradycji z nowoczesnością w restauracjach Podlasia. KUCHNIA WSCHODNIA Wpływy wschodnie w kuchni Podlasia, a szczególnie Białegostoku i okolic, to nie tylko zapożyczenia od sąsiadów, głównie Litwinów i Białorusinów, ale również elementy kuchni rosyjskiej, jak chociażby pożywna zupa soljanka. W 1807 r. Białystok znalazł się w granicach ówczesnego Imperium Rosyjskiego sprowadzając do miasta całą rzeszę carskich urzędników i wojska, a wraz z nimi rosyjskie potrawy. Soljanka To gęsta, pożywna zupa na wywarze mięsnym, rybnym lub grzybowym z licznymi dodatkami, jak ogórki kiszone, oliwki, czy kapary, nadającymi jej nieco kwaskowy smak. W Polsce zadomowił się przede wszystkim wariant mięsny i bardzo ją lubię, choć jem niezwykle rzadko. Chłodnik litewski Choć zupa ma rodowód wschodni, to jednak przyjęła się na terytorium praktycznie całej Polski i dziś uważana jest za jedno ze sztandarowych dań sezonowej kuchni polskiej. Uwielbiam buraki właściwie pod każdą postacią i chłodnik należy do moich ulubionych zup. W czasie naszej białostockiej majówki jedliśmy go niemal codziennie, za każdym razem w innym miejscu (w Tyglu, Recepturze i w barze Jarzębinka w Supraślu). Najsmaczniejszy był w Recepturze (lubię taki, który ma bardziej intensywny smak, z mniejszą ilością śmietany, czy jogurtu), ale najbardziej fotogeniczny, na tym talerzyku w kwiatki, bez wątpienia był ten serwowany w Jarzębince! Chłodnik standardowo podawany jest z jajkiem na twardo, ale w kuchni staropolskiej dodawano jeszcze szyjki rakowe. Dziś zdarza się to właściwie tylko w wykwintnych restauracjach, co dziwi o tyle, że szyjki rakowe to nie jest żaden rarytas i dostępne są nawet w sklepach wielkopowierzchniowych. Kartacze Kartacze, inaczej cepeliny, kojarzą mi się głównie z kuchnią litewską, ale muszę przyznać, że gdy byliśmy w zeszłym roku w Wilnie, wcale mnie nie zachwyciły. U naszych wschodnich sąsiadów serwowane są z kwaśną śmietaną, ale o niebo bardziej odpowiada mi wersja polska, ze skwarkami. Te podłużne kluski lepi się z dwóch rodzajów ziemniaków: gotowanych i surowych (to dlatego mają trochę ciemniejszy kolor). Farsz robi się z surowego mięsa mielonego z dodatkiem cebuli i przypraw, dzięki czemu jest taki soczysty. W Białymstoku jadłam kartacze w dość nietypowym miejscu o nazwie MultiBrowar, do którego ludzie przychodzą raczej napić się piwa i obejrzeć mecz. I o dziwo, były bardzo smaczne! Miały, co prawda, mniej farszu niż te, których później skosztowaliśmy w Jarzębince, ale był on dużo smaczniejszy! Kołduny litewskie Kołduny to niewielkie pierożki z mięsnym farszem z dodatkiem łoju. Podobnie jak w przypadku kartaczy, nadzienie robi się z surowego mięsa i dopiero gotuje. Mogą być podawane w rosole lub barszczu, albo po prostu z omastą. Wersję pierwszą jadł Jerzyk w Tyglu (jako kołduny tatarskie), drugą zaś serwuje restauracja na Zamku w Tykocinie. Kindziuk To twarda, dojrzewająca wędlina o litewskim rodowodzie. Ma pikantny i nieco kwaskowy smak. Podobnie jak ser koryciński, doskonale nadaje się zarówno na kanapki, jak i jako dodatek do dań współczesnej kuchni podlaskiej, choćby sałatek, czy... podpłomyków. Podpłomyk z kindziukiem jadłam w restauracji Horyzont. W karcie jest też inny, serowy, który ma w składzie ser koryciński. Kwas chlebowy Kwas chlebowy uchodzi za napój bezalkoholowy, jednak może zawierać niewielki procent alkoholu, ponieważ powstaje w wyniku fermentacji chleba (z dodatkiem cukru i drożdży). Ma charakterystyczny smak przypieczonej skórki chleba, nie jest bardzo słodki, lekko gazowany i doskonale gasi pragnienie! W Białymstoku serwuje go praktycznie każda restauracja, w butelkach (najczęściej producentów litewskich) lub z beczki. KUCHNIA TATARSKA Kołduny tatarskie Przyznam szczerze, że nie umiem odróżnić kołdunów litewskich od kołdunów tatarskich, a takie zamówił sobie Jerzyk w restauracji Tygiel. W odróżnieniu od litewskich z Tykocina, tatarskie podane były w pikantnym rosole. Dziecko, które jest miłośnikiem pierogów pod każdą postacią, zjadło, ale bez jakiegoś szczególnego zachwytu. Nie mam innych doświadczeń z kuchnią tatarską. Niestety nie zdążyliśmy odwiedzić Tatarskiej Jurty w Kruszynianach. Spaliła się ostatniego dnia naszego pobytu na Podlasiu, jednak wierzę, że uda nam się jeszcze spróbować tamtejszej kuchni, bowiem właściciele się nie poddają. Na miejscu działa sezonowy bar w namiocie i serwowana jest większość potraw, które dotąd znajdowały się w menu. Mam nadzieję, że to kultowe już miejsce szybko zostanie odbudowane. Powyższy wybór dań nie oddaje bogactwa smaków Podlasia, nawet tych charakterystycznych dla stolicy regionu i najbliższych okolic. Opisałam jedynie to, czego udało nam się spróbować podczas czterodniowej majówki w Białymstoku. W zestawieniu zabrakło choćby buzy, czyli napoju ze sfermentowanej kaszy jaglanej o bałkańskim rodowodzie. Podobny, o nazwie boza, piłam lata temu w Bułgarii. Lubię próbować lokalnych potraw we wszystkich miejscach, które odwiedzam, jednak zazwyczaj są to bardzo tradycyjne dania. W Białymstoku do gustu przypadła mi szczególnie kuchnia podlaska w nowoczesnym wydaniu. GDZIE SMACZNIE ZJEŚĆ W BIAŁYMSTOKU I OKOLICY Białystok Tygiel (zamknięte) Restauracja w założeniu chce przypomnieć przedwojenne smaki miasta. Przyświeca jej hasło "kuchnia czterech kultur". Karta podzielona jest na cztery części obejmujące kuchnię polską, żydowską, wschodnią i tatarską. Są i potrawy tradycyjne, takie jak babka ziemniaczana, tatar, czy chłodnik, ale i po prostu inspirowane każdą z tych kuchni. Dania są ładnie i nowocześnie podane. Restauracja zniknęła już z kulinarnej mapy Białegostoku. Aktualnie w tym miejscu znajduje się pizzeria. Tygiel Rynek Kościuszki 28 Horyzont Jedno z tych modnych miejsc o nowoczesnym, ciekawie zaaranżowanym wnętrzu i również nowoczesnej kuchni. W karcie misz masz z różnych stron świata, bo jest i zupa pho, i burgery, i w maju sezonowe szparagi, ale także subtelne elementy kuchni lokalnej we współczesnej odsłonie, jak choćby wspomniane podpłomyki z kindziukiem i serem korycińskim. Wszystko smaczne, obsługa nienaganna. Horyzont ul. Legionowa 14/16 Receptura (zamknięte) Mój numer jeden, jeśli chodzi o Białystok. Kuchnia fenomenalna! W karcie można znaleźć przede wszystkim dania kuchni polskiej, oczywiście z elementami regionalnymi, ale w nowoczesnym wydaniu, odważnie łączące smaki, pyszny chłodnik, kaczkę, gęś (na babce ziemniaczanej) i najlepszą baraninę, jaką jadłam (z dodatkiem koziego sera i boczniaków, podawana na kaszy bulgur, z pieczonymi buraczkami, fasolką szparagową i chipsem z selera). Do tego profesjonalna obsługa (kelner, który potrafi i zabawić rozmową, i namówić na jeszcze jeden kieliszek wina) i niebanalne wnętrze w modernistycznym pawilonie wzniesionym w latach siedemdziesiątych XX w. z okazji centralnych dożynek. Receptura zakończyła działalność w czerwcu 2021 r. Obecnie w jej miejscu działa przestrzeń eventowa o nazwie Spodki Sala Bankietowa. Receptura ul. Św. Rocha 14 (w Parku im. Jadwigi Dziekońskiej) MultiBrowar Trafiliśmy tam nieco przypadkowo, bo mieszkaliśmy po sąsiedzku. Lokal na pierwszy rzut oka nijaki, ot gospoda, w której można napić się piwa (duży wybór, jak sama nazwa wskazuje), obejrzeć transmisję meczu i przy okazji coś zjeść. Dzieciaki skusił mecz Jagiellonii, więc postanowiliśmy zostać na kolacji i okazało się, że jak na tego typu miejsce, kuchnia jest bardzo przyzwoita. Królują co prawda tłuste dania mięsna (golonka, żeberka), jednak można znaleźć i lokalne akcenty (babka ziemniaczana, kartacze, sałatka z serem korycińskim). Bardzo pozytywne zaskoczenie. MultiBrowar ul. Malmeda 8 Supraśl Bar Jarzębinka Niewielki bar znajdujący się przy głównej ulicy miasteczka specjalizujący się z tradycyjnej kuchni podlaskiej. Wybór dań niewielki, za to sama klasyka: babka ziemniaczana, kiszka ziemniaczana, kartacze. Można też zamówić talerz lokalnych specjałów, na którym wszystkiego będzie po trochu. Kuchnia jak domowa. Bar Jarzębinka ul. 3 Maja 22 Tykocin Restauracja na Zamku Podobnie jak Receptura, restauracja serwuje dania kuchni polskiej w nowoczesnym wydaniu i z wykorzystaniem lokalnych produktów (ser koryciński, kindziuk). W karcie można znaleźć także potrawy kuchni żydowskiej, wschodniej i tatarskiej. Zamek w Tykocinie ul. Puchalskiego 3 W Białymstoku jest więcej restauracji, które karmią wybornie. Na liście, którą przygotowałam sobie przed wyjazdem, miałam jeszcze przynajmniej drugie tyle, a niestety tylko cztery dni do dyspozycji. Jeśli wydaje Wam się, albo powiedziano Wam, że w Białymstoku nic nie ma, to ja Wam mówię, że warto tam jechać choćby dla fantastycznej kuchni!
co zjeść w białymstoku